Serwis amortyzatora

O amortyzacją w rowerze trzeba niestety dbać o wiele bardziej niż w samochodzie i należy to robić przede wszystkim we własnym zakresie. Słowo wstępne.

O amortyzacją w rowerze trzeba niestety dbać o wiele bardziej niż w samochodzie i  należy to robić przede wszystkim we własnym zakresie.  

Podstawa to sprawdzanie czystości goleni pod ochraniaczami - są one wykonywane z gumy lub neoprenu. Należy usunąć  stamtąd wszystkie zanieczyszczenia precz i posmarować goleń z zewnątrz smarem - jednak z umiarem. Należy używać tylko smarów do amortyzatorów - nie zawierają one litu, który powoduje rozpuszczanie magnezowych goleni - brrrr.


Coś ode mnie - "nagusy"  wyglądają profesjonalnie, ale mało kto jest profesjonalistą i ma własnego mechanika, który co "wyścig" (a w naszym przypadku niedzielną przejażdżkę) przeserwisuje nam amortyzator. Dlatego też nie polecam w naszych warunkach zdejmowania ochraniaczy z goleni. Jeśli natomiast kupujecie seryjny amor bez ochraniaczy to od razu je sobie sprawcie.
Jeśli jeździsz drogi kolego\koleżanko dużo i to jeszcze po błotku (bo to dobre na cerę) a jeszcze Daj Boże w zimę, to musisz liczyć się z przynajmniej trzema - czterema serwisami amora w sezonie - amortyzatory smarowane smarem stałym.
Spora część rowerzystów swoja przygodę z miękkim przodem zaczyn od RST - zaliczam się do nich i ja.
Są to widelce tanie i jednocześnie bardzo proste w obsłudze, dlatego też nie zawsze trzeba oddawać je do serwisu w celu przesmarowania (za to zdanie chyba wywalą mnie z pracy).
Jeśli macie chwilę czasu warto się pobawić z naszym RST - naprawdę trudno coś w nim popsuć. Biorę jednak pod uwagę, że jesteśmy w Polsce, więc...  
Opowiemy sobie jak rozebrać Zetę - sam jeszcze taki posiadam i poza tym, że ma zatartą prawą goleń i po wypadku musiałem nastawiać przekoszone golenie metrową rurą to jest całkiem niezły. Zalałem go olejem i mam w zimówce. Bomba a właściwie prawie Bomber.
Co nam potrzeba:
klucze ampulowe 4 i 8 mm
klucz do wykręcenia regulatorów napięcia wstępnego (jeśli nie posiadacie to można użyć "żaby" hydraulicznej - tak, tak)
trochę starych szmat lub papierowych ręczników + benzyna ekstrakcyjna dla pedantów
smar do amortyzatorów i tylko taki - osobiście polecam Judy Butter - w wolnym tłumaczeniu - izraelskie masło - bez urazy
oczywiście oprócz płukania amortyzatora, potrzebne jest też coś do płukania samego mechanika i ma zapobiec chorobom nerek i układu krążenia

Zaczynamy.  

1. Zdejmujemy koło - przednie!, okablowanie od licznika jeśli jest oraz zdejmujemy linkę hamulca - można wyjąć całość z klamki.
2. Pokrętła regulacji napięcia przedmiesią... sorry wstępnego rozkręcamy na minimum. Wykręcamy te plastikowe coś. Jeśli nie macie specjalnego klucza to zróbcie to "żabą" hydrauliczną - tylko błagam delikatnie.
3. Wyciągamy co tam mamy w środku - fajne nie - i odkładamy co by nie zgubić Następnie ściskamy cały amor. Możemy teraz wsadzić od góry klucz ampulowy 8 mm i od spodu odkręcić śruby trzymające golenie.
4. Wyciągamy dolne golenie i ściągamy ochraniacze z goleni.
5. Ściągamy gumowe odboje z prowadnic dzięki temu możemy je wyjąć z górnych goleni.
6. Teraz zadanie dla pedantów - czyszczenie. Zróbcie do dokładnie pamiętając, że przez najbliższe przynajmniej 3 m-ce nie zajrzycie do niego. Najlepiej użyć papierowych ręczników.
7. Składamy amora jednocześnie pamiętając o tym aby nałożyć smar. Smar nakładamy na ślizgi i w okolice uszczelek. Na górnych goleniach możemy rozsmarować niewielką jego ilość - symbolicznie i tak zgarną go uszczelki.
8. Pamiętajcie o smarowaniu gwintów.
9. Kosztowanie lekarstwa na nerki można umieścić w dowolnym miejscu harmonogramu.