Centrowanie koła

Z pewnością każdemu szanującemu się bikerowi\bikerce udało się w swojej karierze doprowadzić koło swojego roweru do stanu, który może być obiektem zainteresowania konesera rzeźby nowoczesnej. Co jednak począć kiedy bardziej chcemy używać naszego koła do jazdy niż zaistnieć na scenie artystycznej.

Najlepszą metodą centrowania koła jest - profilaktyka.

Minimum 3,5 atmosfery w kółku, osobiście polecam nawet 4,5. Pomoże to uniknąć uszkodzenia obręczy na wyboju jak również usztywni całe koło.
    Nauczcie  się skakać przez przeszkody – w mieście najczęściej są to krawężniki, dziurki w asfalcie.


Jeśli jednak doszło do najgorszego i koło nie nadaje się do dalszej jazdy możemy sami spróbować je wycentrować.

     Do tej operacji niezbędny będzie klucz do centrowania i znajomość podstawowych zasad i dla osób posiadających dowód osobisty – napój o wyraźnie goryczkowym posmaku.
Do ustalenia osi w której będziemy centrować koło można użyć klocków hamulcowych (nie dotyczy rowerów z tarczówkami) naszego roweru, po odwróceniu go do góry kołami.
Szprychy w obręcz wchodzą naprzemiennie z przeciwnych stron; umożliwia to równomierne naprężenie obręczy.
Zaczynając centrowanie należy popuścić  te szprychy na których stronę została przeciągnięta obręcz naszego koła. Następnie dokręcamy przeciwległe szprychy tak aby koło swobodnie obracało się między klockami hamulcowymi.
Jeśli nasze zabiegi doprowadziły koło do stanu kiedy przy zakręceniu nie „bije” na żadną ze stron, powinniśmy sprawdzić jeszcze czy któraś ze szprych nie pozostała luźna.
W tym celu używamy naszej kończyny chwytnej – górnej bądź dolnej w zależności od tego na jakim poziomie rozwoju ewolucyjnego jesteśmy – i ściskamy w osi podłużnej koła pary krzyżujących  się szprych (nie dotyczy kół zaplecionych na słoneczko, tam szprychy się nie krzyżują). Jeśli coś jest nie tak to podkręcamy nypel niewdzięcznicy, zaraz potem sprawdzając czy nie zepsuło to osi symetrii koła i ewentualnie nanosząc poprawki.
Jeśli operacja przebiegła pomyślnie możemy odwrócić nasza maszynę na koła i sprawdzić jak jeździ. Niech nikogo nie przerazi strzelanie w dopiero co centrowanym kole, szprychy muszą przywyknąć do nowej sytuacji.
Moja osobista rada, jeśli po półgodzinie bądź drugim piwie zaczniemy używać łaciny chodnikowej a koło znajdować się będzie w stanie wyjściowym bądź gorszym, to polecam odwiedzenie zaprzyjaźnionego warsztatu rowerowego.
    Nie należy zrażać się początkowymi niepowodzeniami, z czasem nabiera się wprawy, najlepiej poćwiczyć na starym kole.